» » Zła przeszłość. Piękna przyszłość. Chwileczkę – a jaka jest teraźniejszość?

Про мене

Публіцист і письменник, полеміст і фейлетоніст, дотепник і мізантроп.
А також – полонофіл, юдофіл, германофіл, панхорватист.
Галицький націоналіст
зі схильністю до українофобії.
Деталей вам краще не знати.

09:12, 14/12/17. Тексти / PL

Zła przeszłość. Piękna przyszłość. Chwileczkę – a jaka jest teraźniejszość?

Minęło kolejne ważne spotkanie na Ukrainie prezydentów Poroszenki i Dudy. O powadze rozmów może świadczyć chociażby to, że były zamknięte. Ale dla ludzików była konferencja prasowa, z której można było odnieść wrażenie, iż była to bardzo ważna rozmowa ślepego z głuchim.
O czym? No, wiadomo – o tym, iż przeszłość polsko-ukraińska jest zła, ale przyszłość – piękna. Na początek prezydent Poroszenko podał sensacyjny komunikat – „Od zatargów historycznych pomiędzy Polską a Ukrainą wygrywa wyłącznie Rosja”. Brawo! Potem prezydent Duda wyznał, iż najpierw ubolewa nad tym, gdy pomniki złym ludziom są wznoszone, a potem ubolewa, gdy są obalane. Tyle o przeszłości. Z przyszłością poszło jeszcze łatwiej. Północny potok-2 zablokujemy, a sankcje wobec Rosji będziemy utrzymywać do tych czas, aż Moskwa stanie na kolana. Fantastyczna perspektywa.
No, i to było by natyle. Jednak temat teraźniejszości został pominięty. A w tej ohydnej teraźniejszości przecież mamy olbrzymie korki na granicy polsko-ukraińskiej i coraz częstsze incydenty chuligańsko-bandytskie w obu krajach.
I taki stan rzeczy, chociaż i jest nieco związany z przeszłością, ale od niej na dobrą sprawę nie zależy. Granica jest małoprzepustowa, a ten przysłowiowy milion Ukraińców który ją oblęga - jest to wynik tego, iż w ich kraju jest wojna hybrydowa, korupcja jawna i klęska gospodarcza słabo ukryta. Z innej strony kryzys demograficzny i ucieczka robotników do Anglii spowodowały w Polsce nagłą potryzbę siły roboczej z zewnącz. Nie od dziś wiemy, iż każdy Polak w kraju musi się czuć trochę panem, szlachcicem. A wiadomo - szlachta nie pracuje!
Więc, obsługa z Ukrainy jest potrzebna. Dlaczego akurat z Ukrainy? Może by ich nie wpuszczać, tych rezunów? Wymienić na innych, przecież Wschód jest olbrzymi. No, ale wiadomo, tak się historycznie złożyło, iż obsługa zawsze pochodziła z tych stron. Chłopi ztąd pracowici i dają się popychać, baby są sympatyczne i dość dostępne. A napryzkład takie niewiasty z Kawkazu też są ładne, ale mają świrniętych chłopów. Taki, gdyby co, to potrafi przyjechać nad Wisłę i wsadzić szlachcicowi noża w dupę. I co potem? Tego to może wrzucą do więzienia, a szlachcicowi z nożem w tyłku ni na konia wleźć, ni do biura wejść – raz, że niewygodnie, a drugie, że nie wypada. E tam, niech już będą Ukraińcy. Niech tylko chamy za Wołyń przeproszą...
I taka to jest ta nasza pieprzona teraźniejszość. Mówili o tym prezydenci, czy nie - nie wiadowo. Wiadomo natomiast, iż każda wizyta urzędników z Rzeczypospolitej na Ukrainie kończy się, według dawnej ruskiej tradycji, mniej lub więcej łagodnym „paszoł nachuj”. Podobno, że i w tym wypadku tradycja nie została naruszona.

  • FaceBook коментарі